08/09/2020

Gadżety firmowe

Czy zastanawialiście się kiedyś co można zobaczyć w naszym logo? Nie zabrzmi to zwyczajnie, ale historia powstania znaku, który jest z nami od początku istnienia firmy nie jest do końca znana, ponieważ osób odpowiedzialnych za jego powstanie nie ma już wśród nas. Dlatego my też często się nad tym zastanawiamy. Niedawno rozpoczęliśmy burzę mózgów, podczas […]

Czy zastanawialiście się kiedyś co można zobaczyć w naszym logo? Nie zabrzmi to zwyczajnie, ale historia powstania znaku, który jest z nami od początku istnienia firmy nie jest do końca znana, ponieważ osób odpowiedzialnych za jego powstanie nie ma już wśród nas. Dlatego my też często się nad tym zastanawiamy. Niedawno rozpoczęliśmy burzę mózgów, podczas której każdy z jej uczestników zobaczył w nim coś innego. Od pseudo-ceownika, teownika, poprzez płaskowniki i kątowniki skończywszy na łacie do betonu, a niektórzy podeszli do zadania tak bardzo psychologicznie, że ujrzeli tam “skąpo ubraną panią” ;).

Logo towarzyszy nam od samego początku. W ubiegłym roku odświeżyliśmy je nieco, ale forma podstawowa pozostała niezmieniona. Pojawia się ono w materiałach informacyjnych, na wizytówkach, jest identyfikacją graficzną naszych opakowań, taśm opakowaniowych, można je również spotkać na naszych firmowych gadżetach – ołówkach, długopisach, spinaczach i najbardziej popularnych kalendarzach.

Kalendarze są zazwyczaj osobnym tematem reklamowym w większości firm. Zawsze były istotne, w latach 90. były one jedną z najpopularniejszych metod promocji firmy, tuż po ulicznych tablicach reklamowych. Ta forma reklamy jest swego rodzaju wizytówką firmy, towarzyszącą klientowi przez wiele miesięcy, a jeśli jest nie tylko ładnie ale i dobrze zaprojektowana, stanowi podręczne narzędzie pracy każdego zorganizowanego człowieka interesu. Któż z nas nie “polował” na fajne kalendarze znanych marek na targach lub wśród znajomych mających kontakty w dużych firmach? My również możemy się pochwalić kalendarzami książkowymi, wiszącymi oraz biurkowymi. Początkowe ich wersje bazowały na nadrukach na istniejących kalendarzach niemieckich firm, co dziś bez wątpienia zostałoby odebrane jako kradzież wizerunku. Dopiero wraz z rozwojem rynku poligraficznego w kraju można było myśleć o bardziej indywidualnych realizacjach. Obecnie forma ta zaczyna zanikać w związku z tym, że do organizacji czasu coraz częściej używamy narzędzi elektronicznych, co nie pozostaje również bez znaczenia dla ekologii.